Zobacz wyniki ankiety: Czy ułatwić dostęp do broni?

Głosujących
112. Nie możesz głosować w tej sondzie
  • Tak

    55 49,11%
  • Nie

    36 32,14%
  • Utrudnić dostęp do broni

    16 14,29%
  • Trudno ocenić

    5 4,46%
Strona 3 z 27 PierwszyPierwszy 1234513 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 45 z 399

Wątek: Czy ułatwić dostęp do broni?

  1. #31
    @(^_^)@ Awatar wilk
    Dołączył
    Sep 2008
    Lokalizacja
    Stargard
    Postów
    3 645
    http://www.body-factory.pl/showthread.php?t=3837

    Przy pierwszej ofierze znajdują i zabierają broń. Dalsze ofiary nie zostają potraktowane nożem, tylko 9-milimetrowym kawałkiem ołowiu.

    Trudno o taki scenariusz?
    Where there's a will, there's a way
    K.Sakuraba

    Solutions, not excuses
    USMC




  2. #32
    Doradca: scena MMA i K-1 Awatar Neff
    Dołączył
    Oct 2008
    Lokalizacja
    ŁDZ
    Postów
    225
    Wilku naprawde podziwiam Twoje opanowanie, tyle w temacie
    Boso, ale w ostrogach.

  3. #33
    Wilk. W zasadzie nasze wywody można skupić w jednym miejscu. Miejscu zasadniczej różnicy.
    Twoje zdanie: "Po postu mam bardzo złe zdanie o polskim społeczeństwie. Nie ufam mu i nie chcę, żeby było uzbrojone".
    Chyba nie sensu dalej tracić nafty. Nie damy rady się przekonać. Stoimy dokładnie z drugiej strony.
    [Ja również mam nienajlepsze zdanie. Paradoksalnie sądzę, więc że jesteśmy tak przeciwni sobie w kwestii broni, że aż obok siebie [pełne koło ;-)))]]
    Masz prawo mieć taką opinię. Sądząc po wyborach parlamentarnych, ja również nie mam powodu oceniać lepiej.
    Niemniej prawo wyborcze przysługuje każdemu, a jego skutki są dalekosiężne i wszechdziałające. Odbierasz skutki czyichś decyzji. A jednak nie zdecydujesz się zapewne, by przeprowadzić badania, komu należałoby te prawa wyborcze odebrać, prawda?
    I ogólnie myślę, że rzeczywiście nasze społeczeństwo nie jest zachwycające, ale nie sądzisz że nie gorsze niż Amerykanie z tych stanów, gdzie broń jest dostępna. Moim zdaniem, nie gorsze, a może i nawet bardziej wartościowe.

    Solv. Napisałeś bardzo mądre zdanie, że "[...] sytuacja równie zła jak taka, gdy "oświecone umysły" się mylą ale i tak chcą eksperymentować na reszcie ludzi ze szkodą dla nich."
    Podpisuję sie pod tym. Spójrz jednak na nie z mojej perspektywy. "Oświecone umysły" zadecydowały za mnie, że mam zapinać pasy, itp [to co wymieniałem poprzednio, nie chce mi sie powtarzać] oraz, że nie wolno mi mieć broni. Zadecydowały za mnie. I dla mnie to był eksperyment. [Wiadomo czemu Hitler, czy komuchy rozbroiły naród. Ale czemu nadal tak jest?]

    Jak już napisałem wyżej - chyba nie traćmy nafty. Argumenty zawsze są te same z obu stron, ale wg mnie sprowadzają się niemal zawsze do tego, co napisał Wilk [z jednej strony] oraz autor wątku [z drugiej].
    Ale podkurteczkowuje mnie nieprzeciętnie, nazywanie zwolenników posiadania broni, kretynami, idiotami i takie tam.

    Czemu władza nie chce, by ludzie mieli broń - jest oczywiste, choć nieuczciwe. Ale czemu ludzie?
    Gdyby Amerykanie nie mieli broni, to by byli ciemiężonymi Anglikami - kolonistami - do dzisiaj.

    Na koniec parę jeszcze zdań ku pozdrowieniu was i lepszemu zrozumieniu oponentów.
    - Przestępstwo zawsze narusza godność ofiary. Jest faktycznie aktem zniewolenia. Twój portfel, twoja torebka, czy samochód może nie być wart twego życia, ale twoja godność jest. I jeśli nie jest warta, aby o nią walczyć, trudno uznać, że istnieje.
    - Sama Natura uczy każdą istotę jak się bronić
    - Większość ludzi ochoczo daje wiarę, że istnienie policji zwalnia ich z odpowiedzialności zapewnienia sobie pełnych środków do samoobrony. Jednakże policja to nie osobiści ochroniarze. Działa ona raczej jako ogólny czynnik odstraszający przestępców, zarówno przez swoją obecność, jak i przez zatrzymywanie przestępców po fakcie. Jak dotąd, jeśli chodzi o odstraszanie swoją obecnością, są w tym bardzo dobrzy. Kryminaliści starają się, aby nie popełnić przestępstwa w ich obecności. Niestety, następstwem tego jest fakt, że możesz spokojnie założyć się o swoje życie (i robisz to), że nie będzie ich w chwili, w której rzeczywiście będziesz ich potrzebował.
    -Czy twe życie warte jest, by je chronić? Jeśli tak, czyją odpowiedzialnością jest go chronić? Jeśli wierzysz, że policji, to nie tylko jesteś w błędzie, ale musisz zmierzyć się z trudnymi moralnymi rozterkami. Jak zasadnie możesz prosić innego człowieka, aby ryzykował swoim życiem w ochronie twojego, skoro sam nie narzucasz sobie takiej odpowiedzialności? Bo to jego praca i za to dostaje pieniądze? Bo twoje życie jest bezcenne, ale jego warte jest tylko te ileś tam złotych pensji, którą otrzymuje? Jeśli wierzysz, że nagannym jest posiadanie środków oraz woli do użycia śmiertelnej siły, aby odstraszyć napastnika, jak możesz wzywać innych, aby robili to za ciebie?
    - Czy wierzysz, że nie wolno ci bronić siebie, gdyż policja ma lepsze kwalifikacje do chronienia cię, gdyż oni wiedzą, co robią, a ty jesteś totalnym amatorem? Pomijając, że to jest równoważne wierze, że tylko pianiści koncertowi mogą grać na fortepianie i jedynie zawodowi sportowcy mogą uprawiać sporty. Jakie dokładnie są te specjalne talenty posiadane jedynie przez policjantów, a niedostępne nam, zwykłym śmiertelnikom?
    - Pistolet,mały i wystarczające lekki, aby nosić go zwyczajowo, śmiertelnie skuteczny, ale w przeciwieństwie do noża czy miecza, nie wymagający wyjątkowych umiejętności czy siły, to naprawdę „wielki wyrównywacz”. Wymagający jedynie koordynacji ręki i oka, oraz odrobiny zdolności opanowania się w stresie, może być efektywnie używany przez starszych i słabych przeciwko młodym i silnym, przez jednego przeciw wielu.
    - Posiadać broń palną to stwierdzać, że wolność i swoboda to nie dary od państwa. To rezerwowanie sobie ostatecznej decyzji, czy państwo narusza wolność i swobodę, to pozostawanie w gotowości do obrony tej wolności z czymś więcej niż samymi słowami, to pozostawanie poza zasięgiem totalitarnych zapędów państwa.
    I na koniec klasyk:
    - „Zadzwoń po policję, zadzwoń po karetkę, i zamów pizzę. Zobacz, kto przyjedzie pierwszy.”
    Pozdrawiam

  4. #34
    Hugo: Nie odmawiam Ci absolutnie (ani nikomu innemu) prawa do własnych poglądów. Co więcej, jestem zawsze gotów zmienić znaczną część moich własnych jeśli pojawią się fakty, argumenty i dowody dla mnie przekonujące. Jestem jednak pewien, że w najbliższych latach żaden decydent nie podejmie ryzyka liberalizowania ustawy o broni i amunicji (skok wskaźników przemocy itp. szkodzi sondażom) dlatego nasza dyskusja siła rzeczy jest czysto teoretyczna. Najbardziej racjonalny argument jaki mi teraz przychodzi do głowy to - szanujmy siebie nawzajem i nasz czas

    Pozdrawiam

  5. #35
    @(^_^)@ Awatar wilk
    Dołączył
    Sep 2008
    Lokalizacja
    Stargard
    Postów
    3 645
    Hugo, ogólnie masz rację. Ogólnie piszesz o ogólnych rzeczach. Jednak świat nie jest ogólny. Decyzje też są konkretne. Konkretna sprawa w konkretnych okolicznościach - i przez pryzmat tychże interakcji każda kwestia powinna być rozpatrywana. Bo nie żyjemy w próżni.

    Jedna tylko rzecz mnie dość mocno uderza:
    Cytat Zamieszczone przez Hugo
    Pistolet,mały i wystarczające lekki, aby nosić go zwyczajowo, śmiertelnie skuteczny, ale w przeciwieństwie do noża czy miecza, nie wymagający wyjątkowych umiejętności czy siły, to naprawdę „wielki wyrównywacz”. Wymagający jedynie koordynacji ręki i oka, oraz odrobiny zdolności opanowania się w stresie, może być efektywnie używany przez starszych i słabych przeciwko młodym i silnym, przez jednego przeciw wielu.
    Z tym nie mogę się zgodzić w żadnym punkcie. A nie pozwala mi na to własne doświadczenie zawodowe i pozazawodowe. Dzisiaj nie bardzo mam czas, ale jutro postaram się dość szeroko ustosunkować do tego zagadnienia.
    Where there's a will, there's a way
    K.Sakuraba

    Solutions, not excuses
    USMC




  6. #36
    @(^_^)@ Awatar wilk
    Dołączył
    Sep 2008
    Lokalizacja
    Stargard
    Postów
    3 645
    No, to do roboty...

    "Nosić zwyczajowo" - to znaczy jak?
    "Wymagający jedynie koordynacji ręki i oka" - stwierdzenie osoby, która chyba nigdy nie strzelała z pistoletu.
    "...odrobiny zdolności opanowania się w stresie" - odrobiny? To umiejętność, jakiej wielu ludzi zwyczajnie nie potrafi nabyć nawet pomimo specjalnych zajęć i szkoleń!
    To mnie się nie podoba i właśnie z tym się nie zgadzam. Ustosunkuję się więc do tych trzech twierdzeń trzema szerokii zagadnieniami.

    I. Po pierwsze: jakie kryteria powinny obowiązywać przy noszeniu broni (czy jakiegokolwiek innego narzędzia). Te kryteria to:

    1. Skrytość

    Otwarte noszenie broni przyciąga uwagę - nawet w sytuacji powszechności broni. Powoduje to zainteresowanie swoją osobą m.in. ze strony potencjalnych napastników (paradoksalnie!) oraz osób chętnych pozbawienia nas tej broni dla swoich niecnych celów (niekoniecznie żeby kogoś od razu odstrzelić czy napaść na bank, ale choćby po to, żeby na najbliższej "imprezie" przy piciu wina w miejskim parku postrzelać sobie dla rozrywki do butelek).
    Noszenie broni na wierzchu w pierwszej kolejności skupia na sobie uwagę, a w dalszej kolejności ułatwia potencjalnemu napastnikowi jej zabór. Należy tu zauważyć dwie rzeczy. Pierwsza - jeżeli kabura (czy inne miejsce) ułatwia nam dobycie broni, ułatwia też osobom trzecim, które znajdą się w naszym bezpośrednim sąsiedztwie (np. w tłumie czy po prostu blisko przechodząc na ulicy). Kabury typu zamkniętego z kolei uniemożliwiają nam błyskawiczne dobycie broni w sytuacji konieczności jej użycia. Druga zaś sprawa to specjalne szkolenie, jakie odbywają żołnierze, funkcjonariusze i inne osoby używające broni zawodowo - właśnie ukierunkowane na przeciwdziałanie próbom zaboru broni, czego przeciętny zjadacz chleba nie odbywa.
    Noszenie zaś broni ukrytej nie sprzyja jej błyskawicznemu dobyciu, czemu poświęcony jest kolejny akapit.

    2.Sybkość dobycia

    Zagadnienie bardzo szerokie. Jego wagę podkreśla oczywisty fakt, że osoby pracujące bronią zawodowo, które są zmuszone działać w warunkach wysokich zagrożeń, mają broń na wierzchu w kaburach tzw. "szykich", najczęściej gotową do natychmiastoweg użycia (magazynek załadowany, podpięty, nabój wprowadzony do komory nabojowej) - są to żołnierze, policjanici dokonujący interwencji i zatrzymań, pracownicy ochrony w określonych sytuacjach).
    Należy tu również zauważyć, że osoby te w zdecydowanej większości sytuacji wiedzą, że wchodzą w sytuację zagrożenia - mają więc komfort psychicznego przygotowania się do działania. Nawet fukcjonariusze operacyjni (działający "w przykryciu") posiadają specjalne kabury oraz odbywają szkolenie z dobywania broni.

    Na pierwszy rzut oka nie ma tu niczego skomplikowanego - co to jest wyjąć pistolet i oddać strzał. Okazuje się, że trudno o coś bardziej błędnego. _Knife_ wrzucał kiedyś film, na którym naprzeciwko siebie stali: policjant i potencjalny napastnik. Napastnik ruszał na policjanta z nożem, co było sygnałem dla policjanta do dobycia broni, złożenia się do strzału i oddania celnego strzału. Dystans, jaki dzielił obu, który pozwalał policjantowi na wykonanie w/w czynności wynosił 12 albo 14 metrów (nie pamiętam dokładnie). Należy tu nadmienić, że policjant był umundurowany, posiadał kaburę typu otwartego noszoną na zewnąrz, był skoncentrowany i przygotowany do bycia zaatakowanym.
    W stosunku do osoby cywilnej, sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana:
    - broń noszona jest w ukryciu, pod ubraniem (dlaczego nie w plecaku albo torebce? ), co spowalnia jej dobycie i je komplikuje (zaplątanie broni w odzież czy choćby zahaczenie przyrządami celowniczymi o kieszeń czy krawędź bluzy, koszuli, kurtki...);
    - przeciętny przechodzień nie działa w sytuacji ciągłego zagrożenia, nie jest skupiony na odpieraniu ataków, nie może każdego innego przechodnia traktować jak napastnika - nie ma więc mowy o przygotowaniu do odparcia ataku;
    - napady mają zazwyczaj miejsce w okolicznościach niekorzystnych dla ofiary (podczas zmroku, w wąskich przejściach, po wejściu z miejsca oświetlonego w miejsce zaciemnione - atak zanim wzrok się przystosuje do małego natężenia oświetlenia). Poza tym - osób napadających może być więcej i raczej na pewno napastnik ujawni swoje zamiary po podejściu na mniejszą, niż kilka metrów, odległość do swojej ofiary.

    Muszę tu napisać, że najbardzej chorym pomysłem jest kupowanie "sprzętów" dla kobiet i noszenie ich przez nie w torebkach. Sorry, ale jeśli nawet kobiety nie zamuruje przy ataku (gdy np. otrzyma cios twarz od napastnika-mężczyzny) i wytrzyma to fizycznie, nie widzę sytuacji, gdzie kobieta usilnie poszukuje np. gazu w torebce, przewalając pomadki, róże, pudry, maskary, husteczki, portfel, komórkę, klucze i inne rzeczy noszone w torebkach przez kobiety. Śmiech na sali, a panowie doradzający takie rozwiązania "swoim" kobietom powinni stuknąć się w głowę i logicznie pomyśleć.

    3.Bezpieczeństwo użytkownika

    W skłąd tego zagadnienia wchodzi wszystko to, co opisałem już powyżej, jednak tu skupię się na bezpieczeństwie ze strony samej broni, czyli warunkach bezpieczeństwa.
    Jednym z wymogów uzyskania pozwolenia na broń nawet na dzień dzisiejszy, jest pozytywne zaliczenie egzaminu z m.in. budowy broni i znajomości zasady jej działania. Jest to niezbędne, aby wiedzieć jak broń działa, żeby samemu sobie krzywdy nie zrobić. Co więcej - jeżeli czegoś się dłuższy czas nie robi, to wiedza się zaciera, a umiejętności zanikają. Trudno zaś zmusić kogoś, kto ma już broń, do regularnych z nią ćwiczeń, żeby uiejętności nie zanikły.
    Drugi aspekt - o ile noszenie pistoletu z podpiętym magazynkiem jest zrozumiałe, o tyle z wprowadzonym nabojem do komory nabojowej, już nie do końca. Szczególnie w pisotletach bez zewnętrznego bezpiecznika, a takich mamy większość na rynku. Nawet funkcjonariusze policji (nie licząc grup realizacji wchodzących do działania) nie noszą przeładowanej broni. Przyznam szczerze, że wykonując rutynowe zadania bojowe w Iraku czy Afganistanie nie przeładowywałem pistoletu - robiłem to tylko wtedy, gdy wiedziałem, że może zajść konieczność jego użycia (najczęściej można było to przewidzieć). Do nierzadkoch należą też wypadki, w których osoby noszące broń przeładowaną same przypadkowo się ranią - i to fachowcy. A co dopiero laicy?

    W ten sposób bardzo płynnie przechodzimy do kolejnego dużego zagadnienia, jakim jest:

    II. Szkolenie

    1.Umiejętności strzeleckie
    Aby celnie strzelać, trzeba nauczyć się kilku rzeczy:
    - prawidłowa postawa strzelecka;
    - prawidłowy dochwyt broni;
    - umiejętność celowania;
    - umiejętność pracy językiem spustowym.
    Tyle podstaw. Fachowcom dochodzi jeszcze mnóstwo innych czynników, jak np. poruszanie się z bronią. Mówiąc o aspekcie użycia broni w samoobronie (w sytuacji zagrożenia) dodatkowo dochodzi opanowanie (np. drżenie rąk, przysieszony oddech itp.).

    Pistolet (broń krótka) to najtrudniejsza broń do opanowania. Niestabilna (brak kolby, pasa nośnego, łoża albo chwytu przedniego), mała (bardziej podatna na ruch strzelającego - np. na ruch palca przy ściąganiu języka spustowego), króka lufa, krótka linia celowania, trzymana tylko przez rękę - ruchomy w każdej płaszczyźnie nadgarstek (problem nawet przy strzelaniu trzymając broń oburącz)... Precyzyjnie strzelać z pistoletu trzeba się uczyć. Dłużej, niż np. z karabinka czy pistoletu maszynowego. Pistolet po prostu nie wybacza błędów tak, jak np. beryl.

    Konkretyzując:
    ktoś musi nas tego nauczyć. Szkolenie takie nie jest tanie - pomijając już fakt zapłacenia za stanowisko, tarczem amunicję, to dochodzi jeszcze wiedza instruktora. Mało tego, samo opanowanie nie wystarcza - trzeba jeszcze te umiejętności podtrzymywać, gdyż traci się je bardzo szybko. To nie jest jazda na rowerze.

    Mamy więc opanowane umiejętności strzelectwa sportowego. To dużo za mało, żeby wyjść na ulicę.
    Zróbcie doświadczenie. Idźcie na strzelnicę, oddajcie 5 strzałów do tarczy (popularnego "Francuza", licząc trafienia w sylwetkę) na odległości powiedzmy 15m. Zapiszcie wynik.
    A teraz zróbcie to samo trzymając broń pod kurtką, poprzedzając samo strzelanie wykonaniem 20 pompek, a na oddanie strzałów niech będzie 10 sekund od momentu wstania z podporu (to aż po 2 sekundy na strzał!). Możecie nawet przybliżyć tarczę na 10m. Zgadnijcie jaki będzie wynik...
    Na czym to polega? Prosta sprawa - stan po wysiłku fizycznym jest zbliżony do stanu naszego organizmu w sytuacji stresowej (przyspieszony oddech, drżenie mięśni), z kolei oraniczenie czasowe dodatkowo obciąża naszą psychikę.
    To wszystko to i tak będzie pikuś (znaczy się... Pan Pikuś ) w porównaniu z sytuacją bycia zaatakowanym na ulicy.
    Prosta sprawa - idźcie na byle zawody w strzelaniu dynamicznym, coś w stylu IPSC. Strzelania sytuacyjne, instynktowne, uczą pokory w zakresie umiejetności strzeleckich...

    2.Umiejętności posługiwania się bronią (inne, niż samo oddawanie strzału)
    Zagadnienie to zostało już wcześniej częściowo opisane.
    Wróćmy do dystansu (przypominam: 12-14m na filmie _Knife'a_). Mając napastnika w takiej odległości sugerowałbym spróbować zwyczajnej ucieczki. Natomiast jeśli starcie jest nieuniknione, bez specjalistycznego szkolenia psiadacz broni i tak jest bez szans. Broń należy dobyć, przeładować, wycelować, oddać strzał (trafić)... Czas ucieka. Dystans dzielący nas od napastnika maleje...

    Tu mała dygresja z własnego podwórka - zanim zobaczyłem filmik, sami próbowaliśmy robić podobne doświadczenia. Nam wyszło ok. 9 metrów. Jednakże - po szkoleniu z... - mniejsza o to z kim - umiem sobie poradzić przy bardzo niewielkich odległościach.

    Idąc dalej - co zrobić przy zacięciu (a może być ich kilka rodzajów)? A co, gdy skończy się amunicja? A może jakoś wykorzystać otaczający nas teren?
    Pytania te pokazują, że spectrum treningu rośnie - i to w zastraszającym tempie.

    Ktoś teraz powie - OK, ale przecież ludzie na co dzień używający broni zawodowo są szkoleni do działania w takich sytuacjach - czyli że taki trening jest możliwy, że to wszytko można wyszkolić, można się tego nauczyć. Otóż - nie.
    Niekórzy ludzie nigdy nie nauczą się strzelać. O ile w klasycznym strzelaniu sportowym jeszcze jakoś może i ujdą, o tyle strzelania sytuacyjne nie są dla każdego.
    Drugi aspekt - finanse. Jak już zaznaczyłem wcześniej - wszystko kosztuje. I nie są to małe pieniądze.
    Po trzecie - czas. Człowiek pracujący, posiadający rodzinę, dzieci, dom na utrzymaniu, zazwyczaj nie ma czasu na regularne treningi czy to sportowe, czy strzeleckie. Poświęcać więc tyle czasu i pieniędzy dla hipotetycznej sytuacji, że może kiedyś ktoś mnie napasnie chcąc mi ukraść komórkę i wtedy ja do niego będę mógł strzelić - jak dla mnie to przewartościowanie i paranoja.
    Po czwarte - spora część tego treningu jest zwyczajnie niedostępna dla cywili. I bardzo dobrze - dlaczego bandziory mają mieć dostęp do umiejętności służących walce z nimi?
    Po piąte - nawet opanowanie wszystkich umiejętności technicznych i taktycznych nie jest gwarancją, że się je zastosuje, gdyż przeszkodą może się okazać własna psychika.

    III. Psychika
    Nawet najlepszy trening funkcjonowania w stresie, w sytuacji zagrożenia, jest tylko treningiem. Podświadomie zawsze wiemy, że tak naprawdę nic nam nie grozi, że nasze życie i zdrowie nie są zagrożone. Można tu przytoczyć sytuację z trenowaniem sportów walki. Najpierw spinamy się na treningu, ćwicząc technikę. Dopiero po jakimś czasie zaczynamy trenować na luzie, ale spinamy się dalej na sparingach. Trener nas chwali za postępu techniczne, ale w sparingu dalej wykorzystujemy tylko proste rękoma (trenujący SW chyba skądś to znają ). W końcu zaczynamy sparować wykorzystując coraz większy wachlarz umiejętności technicznych i przychodzi czas na pierwsze zawody. Co się okazuje? Stajemy naprzeciwko przeciwnika - krew tętni w skoniach, oddech staje się szybszy, mięśnie się spinają, gdzieś poszły sobie na spacer szybkość i siła, a po pierwszych trzydziestu sekundach zastanawiamy się kto zabrał tlen. Technicznie jakoś też inaczej nam się walczy. Czekamy z utęsknieniem aż skończy się czas albo sędzia przerwie tą nierówną walkę. Wszystko to mija oczywiście z czasem, z kolejnymi zawodami - u jednych szybciej, u innych wolniej, u jeszcze innych - prawie że nie widać różnicy nawet na setnych zawodach (o ile do takich dotrwa).

    No, ale mniejsza z tym. Mamy fachowca, kilera ringowego, który na każdych zawodach zajmuje medalową pozycję. Idzie sobie ulicą. Nagle dostaje z partyzanta strzała w tył głowy, ktoś nim uderza o ścianę kamienicy, nasz kiler upada. Próbuje się otrząsnąć, ale przeszkadzają mu w tym buty obijające się o jego głowę. W końcu słyszy "dawaj telefon". Nagle czuje się jak na pierwszych zawodach i jedyne czego chce, to żeby to już się skończyło. Za wszelką cenę.
    Oddaje portfel i komórkę, napastnicy znikają we mgle, a nasz kiler wstaje i zaczyna myśleć: „kurwa, przecież mogłem ich najebać”. Ale to nie działa w ten sposób.
    Ktoś teraz może powiedzieć: „no tak, ale przecież mógł wyjąć pistolet i wystrzelać napastników”. A ja odpowiem: miał narzędzie i go nie użył. Dlaczego więc miałoby mu się przydać inne? A tym nieużytym narzędziem były jego umiejętności walki. I nie chodzi wcale o to, że się nie sprawdziły. Chodzi o to, że w ogóle nie były użyte.
    Właśnie to robi z człowiekiem stres.


    Mam nadzieję, że tym długim wywodem wybiłem z głowy Szanownym Usrom banały, że pistolet to taki prosty w użyciu sok z gumjagód stosowany jako rozwiązanie na każdy problem.

    A, i jeszcze jedno - niech nikt nie pisze, że pistolet można nosić jako "odstraszacz". Z góry dziękuję.
    Where there's a will, there's a way
    K.Sakuraba

    Solutions, not excuses
    USMC




  7. #37
    Moderator: uderzane Awatar mkd
    Dołączył
    Sep 2008
    Postów
    1 827
    to o stresie i o zawodniku na ulicy przy napadzie to czysta prawda wielu ludzi nie rozumie ze to nie jest jak na ringu gdzie wiesz o tym ze masz walczyc, jak dostaniesz z partyzanta to mozesz juz nie miec okazji do kontry

  8. #38
    A, i jeszcze jedno - niech nikt nie pisze, że pistolet można nosić jako "odstraszacz". Z góry dziękuję.

    mógłbyś rozwinąć?
    nie miałem zdania na ten temat, i po Twoim poście już obrałem swoje stanowisko .

  9. #39
    @(^_^)@ Awatar wilk
    Dołączył
    Sep 2008
    Lokalizacja
    Stargard
    Postów
    3 645
    Chodzi o to, że nosząc coś musimy być gotowi tego użyć. Na katanach samurajów można było spotkać wygrawerowany napis: "nie wyjmuj bez potrzeby, nie chowaj bez honoru". Jeżeli wyjmujesz coś tylko po to, żeby postraszyć, musisz się liczyć z tym, że kiedyś spotkasz kogoś, kto nie przestraszy się samej groźby. A wtedy odbierze Ci Twoje narzędzie i użyje go przeciwko Tobie. Dla człowieka, który decyduje się już na napad, na złamanie prawa, dalszy bieg wydarzeń jest tylko statystyką. Podejmując decyzję o popełnieniu przestępstwa liczy na to, że mu się uda uniknąć konsekwencji, więc nie zmieni nagle zdania widząc narzędzie w ręce ofiary.
    To jedna możliwość.
    Druga jest taka - npastnik jest spokojny, dostaje co chce. Przypadkiem znajduje broń przy Tobie - na pewno Ci jej nie zostawi, bo będzie się bał, że jak się odwróci, to dostanie w plecy. Może więc tylko zabrać, a może jeszcze przeciwko Tobie jej użyć.
    Kolejny aspekt - konsekwencje prawne dla Ciebie. Wyciągasz, zaczyna się szarpania, pistolet "sam" wypala robiąc krzywdę napastnikowi. Będziesz się tłmaczył przed sądem, że chciałeś go tylko nastraszyć? Skończy się umyślnym przekroczeniem granic obron koniecznej, a być może i zarzutem zabójstwa w afekcie.

    Jest też aspekt taktyczny - narzędzie daje Ci przewagę, jeżeli go poprawnie użyjesz. Daje Ci też kolejny atut - zaskoczenie - jeżeli przeciwnik nie zorientuje się, że je posiadasz. Po co oddawać przeciwnikowi czynnik zaskoczenia, ujawniając narzędzie do straszenia?

    Od straszenia to są duchy i teściowe.

    A jeśli pomogłem Ci obrać stanowisko, to tylko się cieszę, bo m.in. po to tu jestem
    Ostatnio edytowane przez wilk ; 17-10-09 o 22:18
    Where there's a will, there's a way
    K.Sakuraba

    Solutions, not excuses
    USMC




  10. #40
    a jeszcze odnośnie tego, że 'mój dom jest moją twierdzą', to tak właśnie doszedłem do wniosku, że jeżeli ktos chce sobie bezpiecznie żyć, to wystarczą drzwi i okna antywłamaniowe (bynajmniej na parterze), czy jakiekolwiek inne alarmy, a już będzie można spać spokojnie. Spory wydatek, ale i tak pewnie porównywalny ze szkoleniem (no właśnie, ile ono może kosztować?)

  11. Pyszne odżywki białkowe

  12. #41
    Sztywny Pal Azji Awatar Ziomal
    Dołączył
    Sep 2008
    Lokalizacja
    Podkarpacie
    Postów
    2 179
    Znajomość tematu przez Wilka przerażająca. Konkretne argumenty. Również zająłem już stanowisko na ten temat. Dzięki, myślę żę Twoje wypowiedzi uświadomiły ludzi którzy to czytali. Brawo Wilk
    74 str. Powrót po 3 latach, cel 250kg w martwym ciągu http://tiny.pl/g4d5k

  13. #42
    Wilku


    ile kosztuje kurs, aby móc się nią 'nieźle' posługiwać?

  14. #43
    @(^_^)@ Awatar wilk
    Dołączył
    Sep 2008
    Lokalizacja
    Stargard
    Postów
    3 645
    Ciężko mi powiedzieć - wiele zależy od możliwości strzelnic i instruktorów przez nich zatrudnianych. Porządny kurs to będzie wydatek rzędu kilku tysięcy - tak podejrzewam.
    Co jest jednak istotne - na rynku cywilnym można jednak zapomnieć o pewnych elementach taktyki strzeleckiej (i technik posługiwania się bronią), które są dostępne tylko dla służb mundurowych - a i to nie dla wszystkich. Taktyka jest też bronią i na pewno nie będzie powszechnie dostępna.
    Where there's a will, there's a way
    K.Sakuraba

    Solutions, not excuses
    USMC




  15. #44
    Moderator: Grappling Awatar Pinecone
    Dołączył
    Sep 2008
    Postów
    1 282
    Bron w mojej ocenie dla ludzi, ktorzy pracuja/ zyja w stanie ciaglego zagrozenia. Takich, ktorzy moga sie w zyciu zetknac z napascia zwiazana ze swoja praca i jest to wielce prawdopodobne, ale nie taka ze przyjdzie pan Mietek i bedzie machal kijkiem od miotły, tylko np. policjanci, komornicy, inspektorzy kontroli podatkowej, czyli ludzie ktorzy "robia bliznim zle" i od tych bliznich moga sie spodziewac napasci etc. Z 3 dosc dobrze znanych mi policjantow, zaden nie nosi przy sobie broni- a przeciez z agresja i bandytyzmem spotykaja sie codziennie. Bron, niestety obawiam sie niektorzy nosza dla szpanu, a to przeciez wielka odpowiedzialnosc, wielkie brzemie. Z takim czyms chodzi sie gorzej niz z teczka wypchana pieniedzmi ( w zyciu nie chodzilem ani z tym ani z tym, to tylko moje wyobrazenie:-) ).

  16. #45
    @(^_^)@ Awatar wilk
    Dołączył
    Sep 2008
    Lokalizacja
    Stargard
    Postów
    3 645
    Dokładnie, pin - to odpowiedzialność.
    Where there's a will, there's a way
    K.Sakuraba

    Solutions, not excuses
    USMC




Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

Dołącz do nas na FB

Partnerzy

MMA odzywki sklep plany treningowe spalacz tłuszczu legginsy