Strona 3 z 9 PierwszyPierwszy 12345 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 45 z 135

Wątek: Siła, masa i wieczne ulaństwo - czyli podboje Sebixa

  1. #31
    Ostatnie ciężkie treningi - rodzę 15 grudnia na Debiutach w TSK we Wrocławiu

    Dzisiaj:
    Martwy ciąg pół-sumo
    70x5
    120x5
    140x5
    165x3
    190x1
    210x1
    223x1
    235x1
    245x1
    253x1 (PR)

    Sztanga Eleiko powerlifting zawodnicza Gdybym walnął coś porządnego na pobudzenie to bym podszedł pod 260kg

    Przysiady bułgarskie
    55x6 (na nogę)
    65x6
    75x6
    80x6
    85x5
    Ostatnio edytowane przez bebol ; 04-12-17 o 23:04

  2. #32
    Sezonowiec
    Dołączył
    Aug 2017
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    256
    "[...] No you wouldn't. [..] You're weak because you're weak." - Jim Wendler

  3. #33
    nie mogę już edytować (?) po głównej serii ciagów wpadło 5 serii 85%1rm czyli 215kg x 1

  4. #34
    Sztywny Pal Azji
    Dołączył
    Mar 2017
    Lokalizacja
    pomorskie
    Postów
    1 694
    Bardzo,bardzo porządnie wykonany ciąg. Tylko ten przeprost?
    Powodzenia 15tego.

  5. #35
    Sztywny Pal Azji Awatar Cajmer
    Dołączył
    Apr 2012
    Postów
    2 531
    Oskurewsyn

  6. #36
    Dzięki dzięki niestety to były ostatnie sumo przed zawodami, bo ten apetyt na 260 został. Ale już zmęczenie daję się we znaki, nie chce skończyć jak Grieg

    Przeprost? Nie moge tego wykluczyć, do 223kg pilnowałem dopięcia posladkow, lopatek i wyprostu w kolanach a potem już ciężar i zmęczenie więc mogło tak być. Na zawodach lekki przeprost wskazany żeby sędzia nie miał powodów do niezaliczenia

  7. #37
    Dzisiejszy trening akcesoriów:

    Front squat
    60x5
    80x3
    110x3
    120x2
    130x2
    140x2
    150x1
    160x1 (bez pasa)
    175x1 (pas)
    180x0 fail


    Wyciskanie leżąc wąskim chwytem
    70x5
    100x5
    110x3
    120x2
    130x1
    132x1
    135x1 (pauza 1,5s na klatce)
    70x5 3 serie z gumami oporowymi tempo 32x0

    Komentarz:
    Po poniedziałkowym treningu czułem jeszcze obolalą górę pleców, VMO i dupę ale podjąłem się frontów. Motywował mnie Tomek U. - kto trenuje w Łodzi na FF to go zna Wielokrotny medalista w dwuboju olimpijskim. Zrobiłem siad 175x1 (na filmie) i już ściągałem, podkusił mnie na 180 ale słabo się ustawiłem i plecy puściły sztangę bez walki.
    Potem lekki wycisk i do domciu

    ps. fronty na sztandze eleiko weightlifting training więc się nie liczy, no i głębokość pizda
    Ostatnio edytowane przez bebol ; 06-12-17 o 21:27

  8. #38
    Sztywny Pal Azji Awatar Grieg
    Dołączył
    Jan 2015
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    2 414
    A w ogóle co u Tomka? Gdzie ma teraz treningi? Znam go z FF 1.0 i miałem ten zaszczyt nagrywać jego maxy Ostatnio go widziałem jakieś 2mc temu i w planach miał jakieś starty.

  9. #39
    Chyba żyje, ciągle coś podrzuca, rwie, kogoś zaczepia i komuś doradza ostatnio już go 2-3 razy widziałem na FF 2.0

  10. #40

    Już po zawodach, w końcu doszedłem do siebie – więc czas na jakąś relację!

    Garść statystyk dla ciekawskich, bo reszta może być nudna:

    #4 wynik w przysiadzie wśród wszystkich juniorów (220kg) (ps. Chyba jedyny siadałem high barem)
    #4 wynik w wyciskaniu leżąc wśród wszystkich juniorów (147,5kg)
    #3 wynik w martwym ciągu wśród wszystkich juniorów (260kg)
    #3 wynik w totalu wśród wszystkich juniorów (627,5kg)
    #1 w kategorii najwyższa waga wśród wszystkich juniorów hehe (116,6kg)

    Właśnie ostatni punkt sprawił, że według formuły Wilksa ostatecznie uplasowałem się na 6 miejscu w kategorii Junior U23 powyżej 83kg. Choć dzisiaj jak przeliczyłem punkty, powinienem być na 5 miejscu z przewagą 0,15 pkt a w wynikach jest że straciłem 0,02 pkt do piątego Trudno jest już po zawodach, zdobyłem cenne doświadczenie i następnym razem się poprawię!

    A teraz czas na nudną i przydługą relację!

    Decyzja o starcie w tych zawodach zapadła praktycznie od razu jak zauważyłem wydarzenie na facebooku, stwierdziłem że trzeba w końcu zmierzyć swoje siły na pomoście. Przygotowania szły sprawnie, choć nie ukrywam że nie obywały się bez drobnych urazów (m.in. Barku przez który 6 tygodni nie progresowałem w wyciskaniu leżąc ale go zaleczyłem). Ostatni ciężki trening przed zawodami wypadł mi w niedzielę 10 grudnia, choć w planach było inaczej – postanowiłem o 4 dniowej całkowitej przerwie od treningów, bo pierwotnie moja kategoria miała startować w niedzielę ale organizator często zmieniał decyzję o datach Także od poniedziałku nie trenowałem już na siłowni, skupiałem się na odpoczynku i jedzeniu. Jeżeli mówimy o jedzeniu, w czwartek rozpocząłem ładowanie – w ciągu całego dnia pochłonąłem około 8000 kcal z różnego rodzaju produktów I tak jak na początku tygodnia w poniedziałek ważyłem 112kg na czczo, tak w piątek na czczo wynosiło to już 115kg ale nie przejmowałem się bo nie mialem ustalonego limitu. W piątek rano wpadło nieduże śniadanie przez brak apetytu, a na obiad solidna porcja domowych pierogów. Spakowany zebrałem się w samochód i ruszyliśmy kierunek Wrocław Po drodze jeszcze popijałem wodę i zajadałem ptasie mleczko. Dotarliśmy na miejsce mniej więcej o 16:30, czyli wtedy kiedy zaczynało się ważenie mojej kategorii a poprzednie kategorie akurat wykonywały wyciskanie leżąć. Mniej więcej o godzinie 17 stanąłem na wadze, pamiętam jak śmiałem się do kolegi (@Norbert) który ze mną startował, że chce mi się do toalety.. Ale ostatecznie poczekałem z tym po ważeniu, ważyłem się w spodenkach czego potem żałowałem Waga pokazała 116,6kg. Bardzo miło zaskoczył mnie "pakiet startowy" dla zawodnika: m.in. Posiłek węglowodanowy, 2 batony, odżywka typu carbo z elektrolitami, shaker, przedtreningówka i plakietka zawodnik. Przydało się bo nie byłem przygotowany na ładowanie przed samymi zawodami, choć jeden z uczestników częstował mnie swoim zestawem KFC Powoli oczekiwałem na start naszej kategorii, przebrany lekko się dogrzewałem, mniej więcej o godzinie 18 wypiłem dwie przedtreningówki i zacząłem rozgrzewkę do przysiadów – stress tego dnia spowodował, że mięśnie były luźne i nie wymagały rolowania więc skupiłem się na ćwiczeniach aktywacyjnych typu split squat, glute bridge czy rotacje zewnętrzne Zacząłem na rozgrzewce w końcu przysiadać pierwsze 70kg, potem spokojnie 100kg, 120kg, 140kg, 165kg – gdy zaczął się lekki chaos bo już nasi poprzednicy kończyli swoje przysiady i mieliśmy być gotowi do wyjścia. Szybka rozgrzewka na 175kg i 190kg na jedynkach i zacząłem zbierać się do wyjścia. Pierwsze podejście w przysiadzie ustalilem na 200kg – taki pewniak który miał mi dać zaliczenie podejścia, co śmieszne na rozgrzewcę znajomi mówili mi że siadam za głęboko i mogę splycać spokojnie Ustawiłem się przy wyjściu i oczekiwałem na sygnał że sztanga gotowa, wyszedłem na pomost – nie słyszałem nikogo, skupiłem się na sztandze i bardzo lekko wstałem z tym ciężarem który nic dla mnie nie ważyl. Adrenalina zadziałała, zszedłem z pomostu, 3 zielone światełka i zacząłem oczekiwać na drugą próbę – którą podałem 210kg. Z ciekawości włączyłem stoper po podejściu i gdy miałem wychodzić do drugiego podejścia sprawdziłem że mineło aż 18 minut (!) od poprzedniej próby, czas w którym spokojnie zrobiłbym podejście rozgrzewkowe, choć obawiałbym się zbyt dużego zmęczenia – z drugiej strony bałem się że na pomoście będę zimny. Wyszedłem na sztangę 210kg, poszła gładko tak jak oczekiwałem, długo zastanawiałem się nad trzecim podejściem, po konsultacjach gdzie 5:1 każdy był na 217,5kg, zadecydowałem o podaniu 220kg. Kolejne 18 minut przerwy i atakowałem trzecie podejście w przysiadzie, zatrzymałem się przy końcówce ruchu ale przypomniałem sobie o wciągnięciu łokci pod sztangę + doping widowni pozwolił mi wstać i zaliczyć podejście. Po analizie filmu i własnych odczuciach stwierdziłem że 2,5-5kg zapasu jeszcze tam było Przyszedł czas na rozgrzewkę do wyciskania leżąc, choć moją glowę opanowała adrenalina i byłem dosłownie jak dynamit który mógł w każdej chwili wybuchnac – gdy inni trenerzy masowali swoich zawodników i szeptali im do ucha, drudzy zaś klepali ich po plecach i podjudzali – to ja bałem się że gdyby ktoś mi zrobił coś takiego to bym go uderzył Emocje zrobiły swoje, zacząłem od lekkiej aktywacji łopatek i wszedłem pod ławkę. Mając na uwadze ostatnie treningi wyciskania gdzie miałem problem z dociskiem, postawoniłem że złapie ciutkę szerzej, choć nie było to maksymalne dopuszczalne 81cm. Wykonałem kilka serii na malym ciężarze i miałem udać się na pomost aby podać sztangę koledze który ze mną startował. Niestety jak się ogarnąłem że nie zostało mi wiele czasu a w planie miałem jeszcze 5-6 serii rozgrzewkowych wróciłem na ławkę i zrobiłem w końcu o 2 serię mniej niż planowałem. Wyszedłem na pomost a do asekuracji poprosiłem kolegę którego w 5 minut instruowałem jak ma mi wyciągnąć sztangę Sprawdził się bardzo dobrze bo pierwsze podejście na 132,5kg poszło lżej niż rozgrzewkowe 125kg. Zadecydowałem o agresywnym ataku na 140kg choć treningowo najwięcej wycisnąłem 141kg po dość dużej walce z dociskiem – wyjście na pomost mnie pocieszyło bo 140kg poszło z taką łatwością że przez chwilę zastanawiałem się czy nie spróbować wycisnąć 150kg co było moim celem przed kontuzją. Znajomi zasugerowali 147,5kg, jeden nawet 145kg – więc stwierdziłem że 147,5kg mogę wycisnąć z lekką walką, wypiłem jeszcze na szybko puszkę energetyka i ruszyłem już podjudzony na ostatnie podejście – brak mostka (wynikający z mojej marcowej kontuzji) i dość wąski chwyt nie przeszkodziły mi w zaliczeniu 147,5kg dość spokojnym tempem co nawet skomentował spiker zawodów Potem byłem lekko na siebie zły, bo te 150kg spokojnie by weszło – ale nie sądziłem że aż tak dobrze mi pójdzie Po spojrzeniu na klasyfikację, gdy przesunąłem się z 8 miejsca (po przysiadach) na 7 miejsce już wiedziałem że tylko martwy ciąg pozwoli mi na zamieszanie w klasyfikacji a patrząc po początkowych podejściach rywali widziałem w moich ciągach potencjał. Przed martwym ciągiem wykonałem delikatne rolowanie, dopiłem ostatnie łyki carbo i zacząłem wykonywać serie rozgrzewkowe. Z tego miejsca bardzo serdecznie chciałbym podziękować chłopakowi który niedość ze częstował mnie KFC, to pożyczył mi buty (3 rozmiary za małe) i skarpety do martwych ciagów, bo mimo że myślałem że jestem przygotowany, to jak widać bardzo się myliłem Kolega ten zajął ostatecznie 3 miejsce za moim znajomym, w kategorii u23 do 83kg Pozdrawiam i tak jak obiecywałem 3 big maki jestem wdzięczny. Przy ciągach zmęczenie dawało się już we znaki, zmęczone nogi miały problem z oderwaniem sztangi a i z kontrolą brzucha był problem. W martwym ciągu też wykonałem 2 serię rozgrzewkowe mniej niż chciałem z braku czasu, i musiałem szybko kończyć rozgrzewkę żeby zdążyć do pierwszego podejścia 237,5kg odpowiednio odpocząć. Podejście zaliczyłem leciutko, ten ciężar już robiłem o 1 w nocy po pracy także byłem o to spokojny Drugie podejście podałem już tak jak planowałem kilka dni temu, 250kg – do którego chodziłem już mega nakręcony bo podczas rozgrzewki wypiłem kolejną porcję przedtreningówki – poprosiłem o muzykę na życzenie, wszedłem energicznie na pomost, oderwałem sztangę i wiedziałem że jest moja, podejście zaliczone i miałem dylemat nad kolejnym. Przez chwilę zajmowałem 5 miejsce z przewagą 0,2pkt nad następnym – który zaliczył ciąg na 260kg. Ja podałem podejście na 260kg, on zaatakował 270kg – i oboje zaliczyliśmy te próby, w moim przypadku "Sobota – Do góry łeb" bardzo mi pomógł, choć głowy nie zadzierałem a i refrenu się niestety nie doczekałem hehe...[...]
    ]Po naszych próbach spojrzałem w klasyfikacje i okazało się że przegonił mnie o 0,02 pkt i zepchnął z 5 miejsca na 6. Zawody się skończyły i w końcu mogłem trochę ochłonąć – te kilka litrów napojów, setki gramów cukrów, setki miligramów kofeiny, adrenalina i emocje dawały o sobie znaki ale byłem zbyt pobudzony żeby myśleć o jakimś odpoczynku. Na koniec była koronacja wszystkich kategorii juniorskich, znajomy zdobył 2 miejsce – choć miał nie startować ale go namówiłem (żeby zaoszczędzić na paliwie taki żarcik... oczywiście) i mimo doznania kontuzji w trakcie przysiadów. Odebrałem swój dyplom i mogliśmy ruszyć z powrotem do domu. Myślałem że będę tak zmęczony że wsiąde do auta i zasne, ale wyszło tak że te 220km kierowałem ja w pełnym skupieniu. Ostatecznie po 1 w nocy dotarliśmy do naszego Bełchatowa, a ja zasnąłem o godzinie 4 nad ranem Jeżeli chodzi o tą punktację, rano na trzeżwo przeliczyłem mój wynik i mojego rywala z 5 miejsca naszymi wspólczynnikami i wyszło mi że to ja powinienem wygrać z przewagą 0,15pkt czyli dosłownie szczypta soli do garnka bigosu! No ale już było "po ptakach", stwierdziłem że czy 5 czy 6 nie ma znaczenia, najważniejsze że fajnie się bawiłem i nabrałem cennego doświadczenia. Na pewno jeżeli zdecyduję już o kolejnych zawodach, powtórzę taktykę z przygotowań bo sprawdziła się dobrze – ale teraz będę bardziej trzeźwy na rozgrzewcę i będę mógl lepiej się przygotować już bezpośrednio przed startem. Wiem już też że na takich zawodach nie da się wszystkiego ogarnąć w pojedynkę, warto mieć ze sobą osoby trzeźwiejsze od siebie które pomogą nam załozyć ciężar na rozgrzewcę, powiedzą ile zostało do wyjścia, przytrzymają pas czy nagrają podejście
    Jeszcze tylko kilka słow odnośnie całych zawodów – to moje pierwsze zawody w trójboju siłowym, ale jestem mega zadowolony! Miejsce mimo że średniej wielkości (w porównaniu do hal sportowych) świetnie się sprawdziło (może poza momentami gdzie zbyt duża ilość kibiców torowała przejścia między rozgrzewką a pomostem). Byłem pozytywnie zaskoczony zestawami startowymi, tym że każdy był przemiły i pomocny z organizatorów, sędziowie byli wyrozumiali i często dawali swoje uwagi co do zawodnika czy nawet asekuranta Ponad to zawodnicy mieli zapewnione kosze z mandarynkami, pomarańczami a nawet sernik (w wersji fit, bo bez cukru). Sprzęt profesjonalny, odpowiednia ilość stojaków i sztang, na szczęście trenowałem w Fit Fabric Kilińskiego więc byłem już przyzwyczajony do twardej trójbojowej sztangi więc nie byłem w szoku na rozgrzewcę. Startujący też (w większości) byli pozytywnie nastawieni, dopingowali swoich rywali i gratulowali wyników Widownia też bardzo się ekscytowała zwłaszcza gdy doszliśmy do martwych ciagów i krzyki widowni pomagały wciągać te dość duże jak na nas debiutantów ciężary Jeżeli Strenght Coach Performance będzie organizował kolejne takie zawody, na pewno się na nich zjawię Jeżeli ktoś to przeczytał do końca to dziękuję .

  11. Pyszne odżywki białkowe

  12. #41
    Sztywny Pal Azji
    Dołączył
    Jun 2017
    Lokalizacja
    Okolice Kielc
    Postów
    1 433
    Proszę. Gratulacje. Ile było wszystkich miejsc, bo albo mi umknęło, albo nie napisałeś. Muzyczka motywacyjna super.
    Ostatnio edytowane przez Jony8304 ; 17-12-17 o 07:54
    "Trening picia uczy sikać bez rozpinania spodni." Bosski DM

  13. #42
    Sezonowiec
    Dołączył
    Aug 2017
    Lokalizacja
    Łódź
    Postów
    256
    Super, wszystkie podejścia zaliczone, 6 (5) miejsce, mega debiut (bo to debiut Twój w zawodach?) Za rok widzimy się na pomoście, tylko ja chyba postaram się wejść poniżej 83kg
    "[...] No you wouldn't. [..] You're weak because you're weak." - Jim Wendler

  14. #43
    Było 12 osób w mojej kategorii więc tak wipksem po środku Dzięki Marcin. Tak mój debiut, choć zgłosiło się parę osób do tych zawodów które już startowały m.in. na AMPach.

  15. #44
    Gratuluje, i powodzenia.
    Że niby ile Ty ważysz?

  16. #45
    Sztywny Pal Azji Awatar Cajmer
    Dołączył
    Apr 2012
    Postów
    2 531
    Kurwa kawał skurwola musi z ciebie być. Na filmiku tego nie widać ;D graty
    Ostatnio edytowane przez Cajmer ; 17-12-17 o 15:16

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

Dołącz do nas na FB

Partnerzy

MMA odzywki sklep plany treningowe spalacz tłuszczu legginsy