Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 16 do 29 z 29

Wątek: zbijanie sadła - jak zrobić żeby się nie narobić

  1. #16
    Po przeczytaniu tego pomyslalem "o kurwa " , mam tyle samo wzrostu ale 40kg mniej...
    no teraz siedzi jakieś 107kg; wyglądam trochę jak krasnolud


    Deficytu nie potrzebujesz przy tak ciężkim dźwiganiu. okolice bilansu zerowego będą aż nadto wystarczające byś zmieniał powoli kompozycję składu ciała

    wywal syf z żarcia i będzie git. do zejścia do 15% bf na pewno wystarczy

    jakość ma wielkie znaczenie jeśli masz tendencje do łapania smalcu.


    jestem akurat w tym położeniu, tzn zbijać nie muszę ale jak trzymam żarcie 80/20% to mnie nie zawala smalcem. jak zjem za mało, waga i siła leci na ryj.
    Nie mam szczególnych tendencji do tycia w liceum ważyłem 72-75kg i gdybym nie trenował tobym dalej pewnie tyle ważył.

    istotnie spróbuję przemieścić ile się da węgli okołotreningowo, w DNT ograniczyć

    będę się ważył co tydzień i zobaczymy, co się będzie działo

    założyłem temat żeby zebrać ciekawe pomysły i komentarze, to nie tak że jestem zupełnie zagubiony i bezradny

    co mi jeszcze przyszło do głowy:
    każdego dnia po przebudzeniu krótki ruch z ciężarem ciała -> przysiady, pompki, proste rzeczy
    cel taki żeby rozruszać metabolizm od rana na godziny spędzone w robocie; nawet jeśli zwiekszenie będzie rzędu 0.3%, to w skali miesięcy doda się do istotnych wartości
    jak myślicie, ma to sens? czy bzdura?

  2. #17
    Imo wystarczy wyjebać cukry proste, dodać jakiś hiit 2x tydzień i tyle
    Mieć 15% bf jest naprawdę łatwo...

  3. #18
    Sztywny Pal Azji
    Dołączył
    Mar 2017
    Lokalizacja
    pomorskie
    Postów
    1 695
    Nie chcę gderać ale już to widzę jak spalisz tłuszcz bez deficytu, dodatkowe ćwiczenia szczególnie aerobowe wzmogą apetyt na cukry i koło się zamyka musiałbyś spalać tyle kal aby układ pokarmowy nie nadążył przyjmować chyba że jakaś chemia. W długiej perspektywie to jak napisał Knife lekki minus i trochę dodatków ruchowych ale całe miesiące na deficycie nawet małym to zła opcja dla siły. Ja bym wybrał wariant cykliczny to znaczy rozsądna redukcja o parę kilo następnie lekka masa przy trzymaniu diety i tak kilka razy. Tylko że ja nigdy nie ważyłem 107 i nigdy nie dźwigałem taki ciężarów lecz myślę że to w tym przypadku nieistotne.
    A wszystkie rotacje węglami okresowe posty i ładowania i tak w efekcie mają na celu ograniczenie kalorii i cukrów.
    jak myślicie, ma to sens? czy bzdura?
    Słyszałem o tym już naście lat temu ale zaraz po wstaniu 30 sekund maksymalnego sprintu na rowerku albo jakieś bardzo szybkie skipy i tylko raz. Chyba jest coś na rzeczy.

  4. #19
    nie znam sie to się wypowiem.
    z doświadczenia:
    - gówniane żarcie rozpierdala odczuwanie sytości/zaburza łaknienie/satysfakcję z posiłku(jeden z istotniejszych elementów zdrowej relacji psychicznej z pożywieniem)
    - chcesz cukrów - owoce - można jeść na milion sposobów, a ceny obecnie są śmieszne- tabliczka czekolady to pół kilograma pomarańczy/bananów albo kilogram polskich jabłek. przejmowanie się fruktozą to śmiech na sali.
    - widać, że lubisz się nawpierdalać - ziemniaki i kasze wyjdą taniej niż ciastka, a sytość gwarantowana na dłużej.
    - resszta niech zostanie.
    - ruch z rana to słabo, bo przy twoim treningu i tak masz dużo kortyzolu i stanów zapalnych. rano na spokojnie zacząć dzień. lodowaty prysznic i jazda.
    - przy zmianie michy nie będziesz musiał ucinać kcal, jeśli wyreguluje ci się ośrodek sytość/łaknienie to szybko dojdziesz do pułapu gdzie "na oko" będziesz wiedział czy danego dnia dobrze załadowałeś czy za mało w celu z optymalizowania regenracji.
    niuansów jest milion, ale najprostsza zasada nie zmienia się od lat - mniej syfu w żarciu to mniej opony, a z wiekiem ta zależność wzrasta na nie korzyść opony.
    i też jak knife zacząłbym od marszów.

    osobiście od lat intuicyjnie jadę tak - pierwszy posiłek białko + tłuszcze -
    po treningu węgle .
    na kolację węgle + tłuszcze.
    zawsze micha sama się tak układa. nic nie planuję. wychodzi samo. organizm mi mówi co chce - jak golonka to golonka, jak pierogi ruskie to pierogi, jak oorzechy to garściami.
    Ostatnio edytowane przez Mastif ; 01-06-17 o 17:49

  5. #20
    - gówniane żarcie rozpierdala odczuwanie sytości/zaburza łaknienie/satysfakcję z posiłku(jeden z istotniejszych elementów zdrowej relacji psychicznej z pożywieniem)

    - widać, że lubisz się nawpierdalać - ziemniaki i kasze wyjdą taniej niż ciastka, a sytość gwarantowana na dłużej.
    Właśnie nie zawsze apetyt sprzyja mi wtedy, kiedy jest to pożyteczne. Jeśli trening był ciężki, to często nie chce mi się jeść, chcę tylko spać i odpocząć. Wtedy cukier prosty łatwo zjeść ( bo jest objętościowo niewiielki) i jak słusznie zauważyłeś nakręca apetyt na właściwy posiłek przez wyrzut insuliny.

    Odkryłem, że dla optymalnej regeneracji muszę zjeść dużo więcej, niż mam ochotę.

    - ruch z rana to słabo, bo przy twoim treningu i tak masz dużo kortyzolu i stanów zapalnych. rano na spokojnie zacząć dzień. lodowaty prysznic i jazda.
    bez przesady z tym kortyzolem, myślałem o tym, żeby zrobić dosłownie 30 przysiadów i pompek - nie powinno to wywołać żadnego dodatkowego stresu dla organizmu. chodzi o to żeby było z rana i codziennie - ale malutko

    osobiście od lat intuicyjnie jadę tak - pierwszy posiłek białko + tłuszcze -
    po treningu węgle .
    na kolację węgle + tłuszcze.
    tłuszczowe śniadania dla mnie jak najbardziej na plus

    Nie chcę gderać ale już to widzę jak spalisz tłuszcz bez deficytu, dodatkowe ćwiczenia szczególnie aerobowe wzmogą apetyt na cukry i koło się zamyka musiałbyś spalać tyle kal aby układ pokarmowy nie nadążył przyjmować chyba że jakaś chemia. W długiej perspektywie to jak napisał Knife lekki minus i trochę dodatków ruchowych ale całe miesiące na deficycie nawet małym to zła opcja dla siły. Ja bym wybrał wariant cykliczny to znaczy rozsądna redukcja o parę kilo następnie lekka masa przy trzymaniu diety i tak kilka razy. Tylko że ja nigdy nie ważyłem 107 i nigdy nie dźwigałem taki ciężarów lecz myślę że to w tym przypadku nieistotne.
    A wszystkie rotacje węglami okresowe posty i ładowania i tak w efekcie mają na celu ograniczenie kalorii i cukrów.
    Ciężko trenujący sportowcy jedzą po 7k kalorii i mają niski poziom bf - metabolizm chodzi u nich jak piec 24/7. Nie muszą redukować, chyba że typowo robią wagę pod walkę/zawody.

    Johny Candito polecał zawsze cisnąć na kaloriach w okolicy utrzymania. Uważam, że ma to sens - organizm musi budować nowe mięśnie bo trening wymusza taką adaptacje, a niewielki bilans ujemny organizm pociągnie z tkanki tłuszczowej, jeśli tylko nie odczuje tej sytuacji jako głodówki i zagrożenia życia i nie postanowi oszczędzać.

  6. #21
    po ciężkim treningu apetyt często nie dopisuje. jeszcze przy twojej siłówce to pewnie standard.
    to zostaje wlać jakiegoś szejka po treningu.
    miałem kumpla co musiał jeść 6-7 tyś kcal żeby nie chudnąć. po treningu pierwsze co wjeżdżało to wpc + dżem + owoce + cukier + mleko. raz dał mi spóbować, ale dla mnie ulep był straszny. miał tam prawie 100 gram węgli prostych.

    ten rozruch z rana to myślałem, że jakaś forma treningu. ale taka rozgrzewka to faktycznie chyba nic nie zaszkodzi. kwestia ścięgien i stawów, po nocnym odpoczynku.

    mi apetyt zamula jak łączę duże ilość węgli i tłuszczy. oddzielnie wchodzi ekstra. ale jak mam tak zjeść 3-4 razy dziennie to już po 2 posiłku mam balon. oczywiście zdarza się obalić litra lodów grycana. ale to jako rzadko i też później ciężko na flakach.

    zastąp tylko te czkolady czymś z mniejszą ilością fatu trans i będzie dobrze. to chyba pierwszy element do zmiany.

  7. #22
    Sztywny Pal Azji
    Dołączył
    Mar 2017
    Lokalizacja
    pomorskie
    Postów
    1 695
    Ciężko trenujący sportowcy jedzą po 7k kalorii i mają niski poziom bf - metabolizm chodzi u nich jak piec 24/7. Nie muszą redukować, chyba że typowo robią wagę pod walkę/zawody.
    Ale tego zdania to nie przemyślałeś, nie muszą bo się nie zalali a ty musisz bo by nie było tematu.

    A już całkiem poważnie to to co piszesz dalej to ma sens przy utrzymaniu wagi a jak chcesz schudnąć to czarno to widzę. Przy twoim treningu siłowym tysięcy kal nie spalisz, praca jak załapałem siedząca,
    bieg 3 km czyli 15-20 minut to 300 może 350 kal tyle ma jeden batonik.

    Johny Candito polecał zawsze cisnąć na kaloriach w okolicy utrzymania.
    Czepiam się ale znowu nie przemyślane bo pisze w okolicy utrzymania a ty utrzymać przecież nie chcesz.

    Ostatni fragment że w twoim przypadku zaistnieje czysta rekompozycja to dość odważna teza.
    I jeszcze szczegół zjesz po treningu za dużo cukru i walka insuliny z hormonem wzrostu, na ujemnym bilansie sygnał dla organizmu - magazynuj nie rośnij będzie raczej mocniejszy

    Jak nie chcesz "redukcji" to tak jak mówi Wojtqq czy Mastif trza jeść jak najzdrowiej może coś pomoże a przynajmniej przestaniesz zalewać się dalej.

    I zacytuje Condora - ale ja się nie znam więc nie bierz tego poważnie
    Ostatnio edytowane przez paavo ; 02-06-17 o 11:43

  8. #23
    generalnie masz rację, ale jestem leniwy i mam nadzieję oszukać przeznaczenie ;]

    odchudzanie mogę sobie zafundować jak mnie złapie jakaś kontuzja i nie będę mógł trenować normalnie

    zobaczymy co z tego będzie - zważę się i może zrobię zdjęcia dla porównania na później
    nie zależy mi szybkim traceniu wagi i poziom docelowy to też nie jest bardzo niski

    liczę, że jak dobrze rozkręcić metabolizm to opona się przepali sama przy środkach wymienionych wcześniej

    Czepiam się ale znowu nie przemyślane bo pisze w okolicy utrzymania a ty utrzymać przecież nie chcesz.
    tutaj chodzi o to, że jak jednocześnie skłonisz organizm do adaptacji do treningu siłowego i przekonasz go, że nie głoduje, to przy neutralnym bilansie pociągnie brakujące kalorie z tkanki tłuszczowej
    Ostatnio edytowane przez HaraldBluetooth ; 02-06-17 o 12:52

  9. #24
    W takim razie czemu praktycznie nikomu z najsilniejszych strongmanów, weightlifterów i powerlifterów się to nie udaje? Mimo koksu.

    Jako jaskrawy wyjątek przychodzi mi do głowy tylko Pudzianowski.
    Ostatnio edytowane przez Las3k ; 02-06-17 o 13:15

  10. #25
    oni trzymają dużo wyższą wagę i dużo więcej masy mięśniowej, więc muszą zafundować ogromną nadwyżkę żeby to nie spadało

    Litwin z obrazka ważył na tym zdjęciu jakieś 70kg więcej ode mnie, będąc wyższym o 18cm

    przykłady pozytywne: Ed Coan oczywiście na teściu, ale jego dieta była totalnie z dupy (pod kątem odchudzania)

    Derek Poundstone i Konstantin Konstantinovs też wątpię żeby się odchudzali

    Dan Green to już w ogóle przegięcie, ale sądzę że on odżywia się bardzo starannie

  11. #26
    Coan i Green odpadają, bo ich zalewanie ograniczały kategorie wagowe.

    Statystycznie największe totale mają goście w okolicach 140-170kg, to nie może być przypadek -> http://www.powerlifting-ipf.com/file...scoresheet.htm

    Poundstone i Konstantinovs okej, dwóch. I Pudzian trzeci, z jeszcze niższym %BF'em. Można założyć, że mają gen

    Według mnie rekomp nie będzie taki prosty i odbije się na sile. Pytanie czy za rok lepiej ważyć 10kg mniej czy wyciskać 10kg więcej.

    A po treningu wafle ryżowe z miodem dobrze wchodzą. O masie kajmakowej, daktylach, dżemie itp. nie pisze, bo to w końcu forum sportowe
    Ostatnio edytowane przez Las3k ; 02-06-17 o 14:08

  12. #27
    Sztywny Pal Azji
    Dołączył
    Mar 2017
    Lokalizacja
    pomorskie
    Postów
    1 695
    Takie życie Lasek coś za coś. Jedzenie bez nadwyżki może zdrowsze bo organizm łatwiej się naprawia nie musząc wzrastać mniejsze ryzyko chociażby nowotworów ale wzrost mięśni niemożliwy zostaje tylko praca nad układem nerwowym. Nadwyżka wzrost mięśni możliwy ale tłuszczu też przybywa waga większa,sprawność mniejsza
    i hormony liche szczególnie przy otłuszczeniu trzewnym. Także masz rację będzie trudno.
    Harald lubi wyzwania i jakoś da rade a Ty za te daktyle z dżemem i wystawianie języka do kolegi będziesz musiał się spowiadać.

  13. #28
    Coan z tego co wiem nigdy nie zbijał wagi specjalnie do kategorii wagowych, w miarę kariery piął się w górę w wadze i ustanowił rekordy w 4 różnych kategoriach, kończąc bodaj w kategorii 220, czyli ~100kg

    czyli wiecznie robił, powiedzmy "suchą masę" i ewentualnie water cut przed zawodami. na pewno pomogły mu w tym wydatnie sterydy

    myślę że problem deficytu i nadwyżki jest bardziej złożony niż "kalorie wchodzące-wychodzące" i w różnych porach dnia w ciele zachodzą różne procesy

    "redukowanie" typu sylwetkowego ma na celu osiągnięcie mega niskiego poziomu bf, poniżej 10%, nie sądzę żeby do moich potrzeb było konieczne

  14. #29
    bilans tygodniowy w okolicy zapotrzebowania + lodowate kąpiele, z rana albo po treningu -> lepsza konwersja T4 do T3 + stymulacja BAT do grzania ciała, co przyczyni się do zwiększenia tempa metabolizmu. dodatkowo lepsza regeneracja.
    ja regularnie biorąc lodowate kąpiele mogłem żreć ile wlezie i nie podlewało.

    btw. najlepiej chyba byłoby wyciąć do tych 15%BF licząc się z możliwymi stratami siły i z tego miejsca budować ponownie siłe i mase pozostając na takim zatłuszczeniu i jedząc lekko ponad zapotrzebowanie
    Ostatnio edytowane przez jwr ; 03-06-17 o 20:59

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

Dołącz do nas na FB

Partnerzy

MMA odzywki sklep plany treningowe spalacz tłuszczu legginsy